A.
Muszę być bardzo banalna - podobam się większości mężczyzn, ale dość szybko im się nudzę.
'W rozgwarze kawiarnianym
W przyćmionym świetle lamp
Znów siedzę zasłuchana
W melodie bliską nam
Codziennie zmierzchu pora
Tu do mnie wiodła cię
I było tak do wczoraj
A dziś wiem, że
Nie oczekuję dziś nikogo
Dzień dobry już nie powiesz mi
Jednak powstrzymać się nie mogę
by nie spoglądać w stronę drzwi
I każdy przykrym jest natrętem
Kto chce twe miejsce zająć dziś
Każdemu mówię że zajęte
Jakbyś za chwilę miał tu przyjść
Ja dobrze wiem że dłonie moje
Już nie odkryją rąk twych drżenia
I każdy zmierzch tu znajdzie mnie
Tu wyraźniejsze są wspomnienia
Nie oczekuje już nikogo
I nic nie zmienią przyszłe dni
Lecz nie przychodzić tu nie mogę
Bo wszystko cie przybliża mi'
viffcia-adusia 2011-07-25 13:37:46
skomentuj (0)
A.
"wiesz, Agnieszka, z własnego doświadczenia wiem, że człowiek musi się w młodości wyszaleć, wiesz, powinnaś się wyszaleć. Bo wiem, że jak się teraz człowiek nie wyszaleje, to mu na starość odbije szajba."
"Jak liczysz na to, że coś się samo ułoży, to się nie ułoży."
R.
viffcia-adusia 2011-04-19 21:55:40
skomentuj (2)
A.
"wiesz, Agnieszka, z własnego doświadczenia wiem, że człowiek musi się w młodości wyszaleć, wiesz, powinnaś się wyszaleć. Bo wiem, że jak się teraz człowiek nie wyszaleje, to mu na starość odbije szajba."
"Jak liczysz na to, że coś się samo ułoży, to się nie ułoży."
R.
viffcia-adusia 2011-04-19 21:55:25
skomentuj (0)
A.
Dziękuję?!
Teraz dopiero to ja mogę powiedzieć
DZIĘKUJĘ!!!
Ja nie mogę, zwariuję! Oszaleję!
Jest pysznie. I nawet jeśli tylko dziś, bo jutro czas wrócić do rzeczywistości, to.. mimo wszystko jest pysznie! A ja chyba nie zasnę dziś w nocy.
"Twoje modlitwy zostały usłyszane. Twoje modlitwy już dawno zostały WYSŁUCHANE. Możesz o tym jeszcze nie wiedzieć, nie widzieć tego, ale tak jest."
Naprawdę. Możecie mi nie wierzyć, nikt nigdy mi nie wierzy, ale ja wiem swoje bo WIEM bo WIDZĘ bo CZUJĘ w swoim życiu to, czego wy możecie nie dostrzegać. Toteż powtórzę jeszcze raz, z racji tego, że wy możecie tego nie widzieć w swoim życiu: pytajcie i czekajcie na odpowiedź. Szukajcie odpowiedzi. I proście, by jej nie przeoczyć!
viffcia-adusia 2010-11-08 23:19:45
skomentuj (0)
A.
Nie w głowie mi pierdoły!
Od pierdół są wakacje. Albo sny, jak to dziś nad ranem było.
Nie wiem jeszcze czy sobie poradzę, nie mam nadal marzeń ani planu, ale wiem, że jest mi zdecydowanie bliżej. Bliżej do planu? Czy bliżej do jego realizacji? Tego jeszcze nie wiem. Także. Niestety.
Ale naprawdę nie w głowie mi pierdoły.
So much to do, so little time...
System 0-1. Najlepsza rzecz pod słońcem! Oszczędza czas i wyjaławia z bzdur. Światopogląd zero-jedynkowy, jestem genialna! Może o to chodziło filozofom, że w prostocie tkwi siła?
Tak czy siak, do dzieła!
So little time...
Dziękuję.
viffcia-adusia 2010-11-07 17:00:43
skomentuj (0)
A.
Nie mam marzeń, mamo, i nie mam celów. Nie mam punktu zaczepienia i nie mam ostoi.
Czas wziąć się za siebie i znaleźć jakieś marzenia, jakieś pasje, jakieś miejsca, jakichś ludzi, jakieś jakieś jakieś... Czas znaleźć miejsce, w ktorym nie czuć głodu, nie czuć strachu, nie czuć zmęczenia. Znaleźć miejsce, do którego chce się wracać, w którym chce się być mimo zmęcznia, mimo strachu, mimo głodu. Mimo ciężkiej pracy, chce się być w tym miejscu, bo to magiczne miejsce. I wcale nie jest kolorowe, nie jest mięciutkie i przytulne; bywa żmudne i trudne, ale mimo to chce się w nim być. Chce się tam wracać. Chce się to robić. Chce się mieć pasję. Chce się mieć marzenia.
Jestem młoda i bardzo zdolna. Z tymi cechami mogłabym pół świata podbić, tylko że nie bardzo wiem w jakiej dziedzinie. Interesuje mnie wszystko i nic, bo na nic nie mam czasu. Czasem robię coś z listy
from time to time. Czasem dla kogoś się poświęcę, czasem naprawdę interesujące, a może i nawet satysfakcjonujące życie wiodę. Ale czasem.. Czasem to czuję, że się duszę że mnie boli że nie wytrzymam że zwariuję że wszystko na raz wszystko na teraz wszystko na wczoraj a wczoraj było tak niedawno nawet nie zdażyłam wspomnieć o wczoraj a już jest dzisiaj a dzisiaj nic nie znaczy bo liczy się jutro. Ale jak przejśc do jutra nie znając wczoraj? Innym razem to pierdolnęłabym tym wszystkim o kant jakiegoś wielkiego czegoś kanciastego najlepiej i zaczęła gdzieś od środka gdzieś na innym lądzie gdzieś z inną duszą i jednym konkretnym marzeniem. Chciałabym mieć cel jeden wytyczony jeden cel nadrzędny i do niego dążyć i wierzyć że to mój cel mój sens mój los. A przyszłośc jest tutaj i niosę ją w swoich dłoniach i łamaga jestem w życiu ale nawet tutaj w tej metaforze będę fajtłapą bo rozsypuję tą przyszłość jak sól na dywan i co mi to daje i po co to robię. Kto to taki mądry był że takiej łamadze i takim kruchym rączkom powierzył dzierżenie swego własnego losu? no który to, który?
Jestem dzieciak, straszny dzieciak. Dziwię się, że nie wszystko układa się po mojej myśli, głupia, jak możesz się dziwić? Nie czas na branie odpowiedzialności za innych ludzi, skoro jest jak jest, a ja wiem tyle, co nic.
Chcę wiedzieć, chcę znaleźć, chcę przeznaczenia. Żeby mnie odnalazło i mi pomogło, bo ja sama to owszem, coś tam małego mogę zrobić, ale tak po prawdzie to głupia jestem i sama nic a nic nie umiem i nie zrobię i nie wymyślę nawet, bo nie mam co. Więc staję czasem na środku ulicy i przyglądam się uważnie tym budynkom, tym ludziom, tym samochodom, temu wszystkiemu; staję i przyglądam się i czekam, może coś da mi znak, może coś do mnie przemówi, może coś mnie odnajdzie.
Bo kocham pracę i potrzebuję pracy. Bo mam wielgachne serce, czyściutkie, niezranione i mogę się oddać pracy bez reszty. Bo potrzebuję coś robić i pasjonować się, bo powtarzam, serce mam wielkie i wielką miłość w sobie noszę do życia swojego, które mam zamiar wieść, a zatem też i pracy i do obowiązków i do codzienności. A codzienność musi być lepsza, bo jestem młoda i jestem zdolna i wiem, że mogę nawet świat zmienić, ja sama, ta o kruchych rączkach, ale o wielkiej miłości do nie-wiadomo-jeszcze-czego-dokładnie mogę dać więcej poświęcenia tej jednej, jedynej dziedzinie, niż cała setka innych zwykłych ludzi. A ja wiem, że mogę, i wiem, że chcę, i wiem że będzie trudno, ale wiem też, że dam radę, bo jestem wytrwała, bo jestem cierpliwa, bo umiem czekać, bo umiem się poświęcać.
Pozostaje tylko mieć oczy i uszy otwarte.
"Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę."
viffcia-adusia 2010-11-02 21:48:38
skomentuj (0)
A.
Jak dużo jest zbyt dużo? Chyba nie ma takiej ilości, co byśmy jej nie mogli strawić, prawda?
Czy naprawdę zawsze, gdy czegoś oczekujemy, to nie przychodzi? Czy naprawdę kluczem do szczęście jest nie oczekiwać niczego? Czy, gdy czegoś pragniesz, dostaniesz to dopiero wtedy, gdy przestaniesz? Czy wystarczy nie chcieć niczego, a dostaniesz wszystko? I jak to zrobić, żeby przestać chcieć?
Cóż, niestety, w moim wypadku to prawda. Wtedy, gdy idę w jakieś miejsce i nie oczekuję niczego, co więcej, rozkazuję sobie, że dziś nic i kropka, i na potwierdzenie tej tezy nie ubieram się za ładnie, nie maluję się za perfekcyjnie i w ogóle jak ktoś mnie zna, to pewnie wtedy powiedziałby, że mam jakiś gorszy modowy dzień; to wtedy, dopiero wtedy, cały świat staje na głowie.
Może po prostu wtedy nie myślimy? Nie obmyślamy planów, strategii, nie szukamy kryteriów dla tej idealnej sytuacji jakiej byśmy sobie życzyli. Wtedy jesteśmy rzuceni na głęboką wodę, bo: bez makijażu, bez dwudziestocentymetrowych szpilek, po całym dniu na nogach, bez uprzedniego przygotowania - stajemy się bezbronni. I przestajemy myśleć, bo nie ma na to czasu. "Czy właśnie jemu dać się poderwać? Może są lepsi? Może pod koniec wieczoru podszedłby do mnie ktoś bardziej..? Bardziej przystojny, bardziej wygadany, bardziej inteligentny..." Tak to zazwyczaj bywa na tych planowanych imprezach, na których mamy nadzieję kogoś spotkać. A tak? Przychodzi coś, czego się p r a w d z i w i e nie spodziewasz i musisz sobie zacząć radzić. Nie masz przygotowania? Nie obmyśliłaś planu? Więc włączasz intuicję. Pewne rzeczy wychodzą ci naturalnie, odruchowo. Nie blokujesz gestów czy zachowań bo "nie wypada"; po prostu jesteś, działasz, bez schematów, bez usztywnień, bez ram. Może właśnie to jest najlepszym afrodyzjakiem działającym na płeć przeciwną? Bycie sobą? Bycie wyzwoloną? Bycie naturalną.
Ponoć mężczyźni lubią te gierki, te flirty, te kocie gesty, te wystudiowane zachowania. Ale czy naprawdę chcą taką kobietę poznać? Czy chcą ją poznaWAĆ? Czy ona jest dla nich na tyle fascynująca, by tej fascynacji starczyło na więcej niż jedną noc? Czy mężczyźni w ogóle szukają kogoś na więcej niż jedną noc? Czy mężczyźni w ogóle szukają? A może mają tak jak my: gdy szukają, nie znajdują niczego wspaniałego, niczego nadzwyczajnego poza seksem? A dopiero wtedy gdy nie szukają, znajdują nas - te najwspanialsze, najcudowniejsze, najinteligentniejsze i najkochańsze kobiety?
Uff. A może za dużo pytań wcale nie rodzi zbyt wielu odpowiedzi? Może odpowiedź jest jedna: na pewne pytania nie ma odpowiedzi, na inne - odpowiedź przyjdzie z czasem, a na jeszcze inne - odpowiedź tak nas zszokuje, że wszyscy pospadamy z krzeseł. A może chcemy wiedzieć zbyt dużo? Ale czy może być czegoś w ogóle zbyt dużo? A jeśli tak, to co? Jesteśmy skazani na samotność? Nikt nie jest skazany na samotność. Jeśli masz kogoś, z kim możesz dzielić swoje radości, i jeśli masz kogoś, komu możesz powierzyć swoje smutki, to jesteś w gronie tych szczęśliwców co ja, którzy mogą sobie odpowiedzi na różne pytania dopasować. Według upodobań. Raz tak, raz tak. Zmieniać zdanie co chwile i powracać do poprzedniego. Raz krzyczeć, że facet to świnia, a innym razem podziwiać męski umysł.
No co, przecież przyjaciele na nas nie doniosą! ;-)
viffcia-adusia 2010-09-18 19:34:00
skomentuj (0)